Wyzwolenie KL Monowitz

Ewakuacja obozu KL Auschwitz (wraz z podobozami) rozpoczęła się 17 stycznia 1945 r., kiedy to popędzono ok. 56 tys. więźniów w pieszych kolumnach ewakuacyjnych w kierunku zachodnim – do Wodzisławia Śląskiego i Gliwic. Stamtąd w podstawionych otwartych wagonach kolejowych, transportowano ich dalej, w kierunku Buchenwaldu i Mauthausen.

W obozach Auschwitz, Birkenau i Monowitz pozostało ok. 8 tys. wycieńczonych, schorowanych więźniów, pozostawionych na pastwę losu. Wielu podejmowało próby ucieczki, jednakże codzienne patrole SS uniemożliwiały tę sztukę.

Wreszcie nadszedł upragniony dzień wolności dla tych, którzy pozostali w obozie. Oddajmy głos ocalałemu z piekła, włoskiemu Żydowi Primo Leviemu (nr obozowy: 174517), który więziony był w KL Auschwitz III-Monowitz:

 „27 stycznia. Świta. Na posadzce kupa nędznych zastygłych członków; coś, co było Sómogyim. Są pilniejsze zajęcia: nie można się umyć, nie możemy go dotykać, dopóki nie ugotujemy i nie zjemy (…) Żywi są bardziej wymagający – zmarli mogą zaczekać. Zabraliśmy się do pracy, jak co dzień. Rosjanie nadeszli, kiedy Charles i ja nieśliśmy Sómogyiego niedaleko za barak. Był bardzo lekki. Wyrzuciliśmy go na szary śnieg.

Primo Levi

W szpitalu podobozu Buna-Monowitz zostało nas ośmiuset. Około pięciuset zmarło wskutek chorób, zimna i głodu jeszcze przed nadejściem Rosjan, dwustu – mimo udzielonej im pomocy – nie przeżyło następnych kilkunastu dni.

Pierwszy rosyjski patrol pojawił się w pobliżu obozu 27 stycznia 1945 roku około południa (…) Czterej młodzi żołnierze na koniach jechali ostrożnie, z pistoletami maszynowi w ręku, wiodącą wzdłuż obozu drogą (obecnie: ul. Fabryczna w Oświęcimiu – przyp. R.G.). Obok ogrodzenia z drutu kolczastego stanęli i zaczęli się przyglądać, wymieniając krótkie, ciche słowa. Z jakimś dziwnym zakłopotaniem patrzyli na rozkładające się trupy, na porozwalane baraki i na nas, tych niewielu żywych.

 Nam wydawali się oni cudownie cieleśni i rzeczywiści, zawieszeni – droga szła ponad terenem obozu – na swoich olbrzymich koniach między szarzyzną śniegu a szarzyzną nieba, nieruchomi w podmuchach groźnego, wilgotnego wiatru, zapowiadającego odwilż. (…) Nie pozdrawiali nas, nie uśmiechali się. Wyglądali na przygnębionych, przytłoczonych nie tylko litością, ale i nieświadomym jakby zawstydzeniem, które zamykało im usta i przykuwało ich wzrok do żałobnej scenerii. Było to uczucie wstydu dobrze nam znane, to samo, które nas ogarniało po selekcjach i zawsze wtedy, gdy stawaliśmy się świadkami poniżenia lub sami musieliśmy je znosić (…) Dlatego niewielu tylko pobiegło witać wybawicieli, nieliczni oddali się modlitwie. Charles i ja staliśmy nad wypełnionym zsiniałymi ciałami dołem, kiedy inni obalali płot z drutu kolczastego; potem wróciliśmy z pustymi noszami, aby zawiadomić towarzyszy. Przez resztę dnia nic się nie zdarzyło.” (Primo Levi, Czy to jest człowiek oraz Rozejm, Wyd. Czarne, Wołowiec 2024).


Baraki obozu Monowitz po wyzwoleniu

Warto jeszcze dodać kilka informacji dotyczących ostatnich obozu Monowitz z książki Piotra Setkiewicza „Z dziejów obozów IG Farben Werk Auschwitz 1941-1945” (wyd. Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, 2006), w której autor pisze tak:

„W pierwszych dniach 1945 roku, pomimo widocznych oznak klęski Niemiec na frontach II wojny światowej, budowa fabryki IG w Monowicach trwała nieprzerwanie. Usuwano zniszczenia spowodowane bombardowaniami amerykańskiego lotnictwa, kończono prace nad uruchomieniem poszczególnych wytwórni, nie zmniejszano także stanu załogi budowlanej. Pomimo trwającej już od pewnego czasu ewakuacji i likwidacji obozów Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau, liczba więźniów pozostających w KL Monowitz obniżyła się tylko nieznacznie.

Dopiero w połowie stycznia 1945 roku, w obliczu zbliżających się oddziałów Armii Czerwonej, przystąpiono do pośpiesznej ewakuacji obozu (…) W szpitali obozowym pozostawiono ponad 800 więźniów. W przeciągu 10 dni zmarło ich jeszcze około 200. Ci, którzy przetrwali, zostali wyzwoleni 27 stycznia przez żołnierzy 100. dywizji piechoty 60. Armii I Frontu Ukraińskiego. Władze radzieckie zorganizowały na terenie obozu szpital. Wkrótce jednak, wobec złych warunków higienicznych i mieszkalnych (w tym przede wszystkim z powodu niemożności uruchomienia instalacji centralnego ogrzewania), został on zlikwidowany, a chorzy umieszczenie w szpitalu PCK znajdującym się w byłym obozie macierzystym”.

KL Monowitz, zdjęcie lotnicze z 14 stycznia 1945 r.

 

Więźniowie KL Monowitz wychodzący do pracy w "Bunie" (dzisiejszy wjazd do ul. Bartosza Głowackiego od ul. Fabrycznej)


Baraki w KL Monowitz

Takie były losy związane z wyzwoleniem zapomnianego obozu KL Monowitz. Wszystkich zachęcam do odwiedzenia tego bardzo ciekawego miejsca, gdzie do dziś można znaleźć jeszcze pewne, ostatnie już ślady historii.

 

Rafał Guzik

Oświęcim, 18 stycznia 2026 r.


Komentarze

Popularne posty